Stawka za fracht wygląda dobrze, dopóki nie trzeba z niej sfinansować dwóch kolejnych kursów. Paliwo, opłaty drogowe, raty leasingowe i wynagrodzenia kierowców trzeba opłacać na bieżąco. Tymczasem przelew od spedycji może nadejść dopiero po 30, 60, a czasami nawet 90 dniach. Dla małego przewoźnika oznacza to konieczność finansowania działalności z własnej kieszeni, choć usługa została już wykonana. Jak ograniczyć koszt oczekiwania na pieniądze i nie rezygnować z dobrych zleceń?
Faktoring dla transportu – pieniądze za fracht bez czekania na termin płatności
Nie każda spedycja zgodzi się skrócić termin płatności z 60 do 14 dni. Przewoźnik nie musi jednak czekać dwóch miesięcy na pieniądze, aby przyjąć takie zlecenie.
Jedną z możliwości jest faktoring dla transportu, czyli finansowanie należności z wystawionych faktur. Przewoźnik przekazuje fakturę do firmy faktoringowej, która po jej pozytywnej weryfikacji wypłaca środki przed terminem zapłaty. Zamiast czekać na przelew od kontrahenta, przedsiębiorca może wykorzystać pieniądze do obsługi kolejnych przewozów.
SKONTO TSL – wcześniejsza zapłata bez angażowania pieniędzy spedycji
Innym sposobem radzenia sobie z długimi terminami płatności jest skonto, czyli możliwość otrzymania należności wcześniej w zamian za określoną opłatę.
Mechanizm ten może być korzystny również dla spedycji, która chce zapewnić szybsze rozliczenia podwykonawcom, ale sama czeka na pieniądze od klientów. Przyspieszanie wypłat z własnych środków oznaczałoby dla niej konieczność zamrożenia kapitału obrotowego.
Rozwiązaniem jest program SKONTO TSL oferowany przez Finea, w którym wcześniejsze wypłaty dla przewoźników finansuje zewnętrzny partner.
Mechanizm jest prosty. Przewoźnik zgłasza fakturę do Finea, która potwierdza jej poprawność ze spedycją w uzgodniony wcześniej sposób. Po akceptacji i pozytywnej weryfikacji finansowania przewoźnik otrzymuje pieniądze pomniejszone o ustaloną opłatę. Spedycja reguluje zobowiązanie w uzgodnionym terminie, bez konieczności wcześniejszego angażowania własnego kapitału.
W odróżnieniu od faktoringu organizowanego samodzielnie przez przewoźnika program skonta uruchamia spedycja, udostępniając swoim podwykonawcom możliwość wcześniejszego rozliczenia zatwierdzonych faktur. Przewoźnik decyduje, czy chce skorzystać z przyspieszonej wypłaty.
Dla spedycji oznacza to możliwość zaoferowania dodatkowej korzyści bez skracania terminów płatności wszystkim kontrahentom. Ma to znaczenie na rynku, na którym dostępność sprawdzonych przewoźników wpływa na terminowość realizacji zleceń. Podwykonawca, który może szybciej otrzymać wynagrodzenie, ma dodatkowy argument za kontynuowaniem współpracy.
60 dni na fakturze może oznaczać 75 dni bez pieniędzy
Przewoźnik przyjmuje zlecenie z 60-dniowym terminem płatności. Transport trwa pięć dni, a dokumenty potwierdzające dostawę trafiają do spedycji dziesięć dni po rozładunku. Jeśli dopiero wtedy zostanie doręczona faktura, pieniądze wpłyną na konto 75 dni po rozpoczęciu kursu. I to pod warunkiem, że zleceniodawca dotrzyma terminu.
W transporcie międzynarodowym czas oczekiwania na należność wydłuża się często jeszcze przed wystawieniem faktury. Zdarza się, że spedycja wymaga papierowych oryginałów listów CMR, kompletu potwierdzeń dostawy lub dodatkowych numerów referencyjnych. Brak jednego dokumentu może wstrzymać rozliczenie całej usługi.
Dlatego przy negocjowaniu zlecenia równie ważne jak termin płatności są warunki przekazywania dokumentacji. Warto ustalić, czy wystarczą skany CMR i elektroniczne potwierdzenie dostawy (POD), czy konieczne będzie przesłanie oryginałów pocztą. Dobrym rozwiązaniem jest również określenie zamkniętej listy wymaganych dokumentów oraz terminu, w którym spedycja może zgłosić zastrzeżenia do ich kompletności.
Jeżeli przewoźnik wykonuje kilkanaście kursów miesięcznie, skrócenie obiegu dokumentów o tydzień może uwolnić znaczną kwotę zamrożoną w należnościach. Bez zmieniania uzgodnionego terminu zapłaty.
Opłaty drogowe nie poczekają na przelew za fracht
Problem długich terminów płatności szczególnie dotyka firmy obsługujące regularne przewozy międzynarodowe. Wyjazd za granicę wymaga poniesienia wydatków jeszcze przed rozpoczęciem zarabiania na zleceniu.
Przykładowo przedsiębiorca realizujący przewozy busem do 3,5 t z Polski przez Czechy do Austrii musi uwzględnić odpowiednie winiety na płatne drogi. Przy regularnych przejazdach znaczenie ma wybór okresu ważności winiety, liczba kursów oraz kategoria pojazdu. W przypadku cięższych samochodów obowiązują w wielu państwach odrębne systemy opłat elektronicznych, często naliczanych na podstawie przejechanych kilometrów.
Do tego dochodzą koszty paliwa, parkingów, ewentualnych przepraw i innych opłat związanych z trasą. Nawet jeśli przedsiębiorca korzysta z karty paliwowej z odroczonym terminem rozliczenia, zobowiązanie wobec jej operatora może stać się wymagalne znacznie wcześniej niż faktura wystawiona spedycji.
Powstaje luka finansowa. Firma ma należności za zrealizowane przewozy, ale brakuje jej gotówki na następne zlecenia.
Przy wycenie frachtu należy więc uwzględnić nie tylko bezpośrednie koszty przejazdu, lecz także koszt finansowania okresu oczekiwania na zapłatę. Trasa z wyższą stawką kilometrową nie musi być bardziej opłacalna od nieco tańszego kursu rozliczanego po dwóch tygodniach.
Długi termin płatności powinien mieć swoją cenę
Przewoźnicy dokładnie liczą spalanie, liczbę płatnych kilometrów, koszty winiet i opłat drogowych. Znacznie rzadziej uwzględniają w wycenie kursu pieniądze, które trzeba zaangażować na kilkadziesiąt dni przed otrzymaniem zapłaty.
60-dniowy termin płatności oznacza dla zleceniodawcy korzystanie z kredytu kupieckiego udzielonego przez przewoźnika. Jeśli ten ostatni musi finansować paliwo i pozostałe wydatki z zewnętrznych źródeł, koszt takiego kredytu ponosi sam.
Przy regularnej współpracy ze spedycją można negocjować nie tylko stawkę kilometrową, ale też rozliczenia częściowe, krótszy obieg dokumentów lub dostęp do programu wcześniejszych wypłat. Każde z tych rozwiązań wpływa na rzeczywistą rentowność przewozów.
Dlatego dwa zlecenia o identycznej stawce mogą mieć zupełnie inną wartość dla firmy transportowej. Pierwsze zapewni pieniądze po dwóch tygodniach. Drugie zmusi przedsiębiorcę do finansowania kolejnych tras przez dwa miesiące.
Ostatecznie dla małego przewoźnika liczy się nie tylko wysokość wystawionych faktur, ale także to, ile pieniędzy pozostaje mu do dyspozycji, zanim nadejdzie termin kolejnego wyjazdu.



